W sobotni piękny i słoneczny dzień dotarłyśmy do Parku Narodowego Mudeungsan, który znajduje się ok. godziny drogi od naszej uczelni. Jako że jesienne kolory zagościły już praktycznie na wszystkich drzewach jest do idealny moment na takie wycieczki. Niezależnie w jaką stronę spojrzałam, robiło mi się ciepło na sercu od tego jak pięknie współgrają ze sobą jesienne barwy.
Z plecakami wypełnionymi przekąskami i napojami ruszyłyśmy w drogę. Nie traktowałam tego jakoś szczególnie poważnie, w mojej głowie widniał plan spacerowania leśnymi ścieżkami. Trasa jednak dała nam "lekko" w kość, momentami nachylenie stoku stanowiło niezłe wyzwanie, mówiąc obrazowo wciąż czuję je siedząc przed komputerem ;)
Ze względu na pogodę szlaki były pełne. Każdy z mijanych przez nas Koreańczyków wyglądał jak zawodowy alpinista - specjalistyczne ciuchy, buty, plecaki, kijki... My wyglądałyśmy troszkę mniej profesjonalnie, ale mimo to dałyśmy radę. Przy wejściu na teren parku ulokowane jest małe "miasteczko" zakupowe z ogromnymi sklepami z odzieżą specjalistyczną i wszystkimi górskimi gadżetami, no i oczywiście gigantyczne lokale sieciówek tj. Starbucks czy Angel-is-us Coffee (4 piętrowy) itd, jednym słowem biznes się kręci.
Po tym sześciogodzinnym wyczynie musiałyśmy nagrodzić się Samgyeopsal - czyli koreańskim bbq. Na grillu lądują plastry boczku wieprzowego, obok tego kimchi i czosnek. W specjalnych zagłębieniach grilla smażą się jajka z kukurydzą. Do tego koszyczek liści sałaty i ryż. Smaku nie da się opisać, ale zakochać się można po pierwszym kęsie... Szczególnie po takim dniu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz