Busan jest miastem portowym, jego położenie robi duże wrażenie. Piaszczyste plaże, a tuż obok góry i piękne Parki Narodowe z poukrywanymi świątyniami.
Miasto jest ogromne, wyprawa z hostelu na wschodnie wybrzeże to 2 linie metra, a potem autobus. Po tej przejażdżce dotarłyśmy do Haedong Yonggungsa Temple. Świątynia usytuowana jest na wybrzeżu, miedzy klifami, co oczywiście stwarza magiczną atmosferę. Rytuały którym można się tam przyglądać, chyba nigdy nie przestaną mnie intrygować. Picie ze źródeł, obmywanie Buddy, składanie darów... Jednak najciekawsze są sekwencje ruchów wykonywane przez wiernych przed Buddą. Jest to tak odmienne od widoków do których przywykłam, że nie mogę oderwać wzroku.
Kolejny przystanek to plaża. Pierwsza rzecz która przykuwa moją uwagą, to tłum stojących na brzegu ludzi i mały samochód z włączonym "kogutem", jeżdżący miedzy nimi. Okazuje się, że w wodzie nie ma praktycznie nikogo (oczywiście znalazło się kilku rebeliantów), ponieważ jest silny prąd i OGROMNE fale. Mężczyzna z samochodu nawoływał śmiałków do wyjścia z wody.
"Wielkomiejskie plaże" szokuja tym jak natura potrafi współgrać z nowoczesnością. To połączenie sprzyja młodzieżowemu klimatowi tego miejsca. Większość plażowiczów to grupki międzynarodowych studentów, którzy korzystając z długiego weekendu zwiedzają tą koreańską metropolie.
Haeundae Beach
Haedong Yonggungsa Temple
Dzieci w tradycyjnych koreańskich strojach (Hanbok) z okazji Chuseoku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz