Wyobrażam sobie te lekko zdezorientowane miny "Pali, pali? Coś się pali? Magda pali?" Spokojnie. Wszyscy cali, a ja wciąż zdrowa.
"Ppalli ppalli" to po koreańsku "szybciej!", "pośpiesz się". Podobno zaraz obok Kimchi i Soju jest kolejnym znakiem rozpoznawczym Korei Południowej. "Ppalli ppalli" to część tutejszej kultury. Koreańczykom zawsze się spieszy. Odnosi się to zarówno do życia codziennego, jak i innowacji technologicznych i działań biznesowych.
Na przystankach autobusowych, przed drzwiami do autobusu ustawia się kolejka do wejścia. Wchodzimy tylko przednimi drzwiami, gdzie odbijamy swoją kartę lub wrzucamy do specjalnej maszyny 1400 koreańskich Wonów. Oczywiście trzeba to robić szybko, nie ma też co liczyć, że ktoś będzie przejawiał jakąś wielką życzliwość przepuszczając kobiety w drzwiach. Autobus rusza natychmiast, kierowca nie otworzy drzwi drugi raz, nawet widząc blond włosy. ;)
Przejażdżka takim autobusem może przypominać roller coaster, szczególnie gdy usiądziemy na tyłach. Kierowca rozpędza się, a potem hamuje jak szalony w ostatniej sekundzie przed przystankiem (ekonomiczna jazda to to nie jest). Trąbienie jest w cenie, bo podobne zasady stosują kierowcy samochodów osobowych. Nie ma co się łudzić, że któryś z nich uprzejmie się zatrzyma lub zwolni w myśl zasady "pierwszeństwa pieszych". Nie zdziwi też, gdy jakiś szaleniec wręcz przyśpieszy, aby zaznaczyć, że nie mamy co próbować przejść przed nim.
Całkiem normalne jest, gdy ktoś wpadnie na nas na zatłoczonej ulicy i nawet słowem się nie odezwie tylko pospieszy dalej. Świst zatrzaskujących się przed nosem drzwi wciąż mnie oburza, no bo jak!? Przecież jestem kobietą, a sekunda przytrzymania drzwi jest najzwyczajniej uprzejmym gestem. No, ale nie tutaj. No i jak już mowa o tych codziennych szokach, nie liczcie też na "na zdrowie" gdy kichniecie. W Korei - reakcji brak.
Nakładając jedzenia na stołówce, również można wyczuć lekkie napieranie osoby za plecami, także trzeba się uwijać. Generalnie jedzenie jest sprowadzane do bardzo szybkich akcji. Koreański ramen, czyli pikantna zupka chińska sprzedawana w plastikowych miseczkach, to bardzo popularny posiłek. Ten chemiczny przysmak spożywany jest tuż po zakupie w sklepie, oczywiście mamy tam maszynę z wrzątkiem i mikrofalę. Wspomnieć też muszę o jakże popularnych dostawcach jedzenia, którzy na swoich skuterkach rozpędzają się do szalonych prędkości. Wieczorną porą pod akademik podjeżdżają non-stop. Najpopularniejszy dowóz to chyba McDonald's.
Najzabawniejsze są dla mnie windy. Windy są dwie, obie ruszają z parteru, ale jedna zatrzymuje się na piętrach parzystych, druga na nieparzystych, aby było szybciej. I teraz zagadka jak dostać się z 4. piętra na 11.? ;)
Co by o tym wszystkim nie myśleć, trzeba przyznać, że "Ppalli ppalli" zaprowadziło Koreę na 4. miejsce największych gospodarek Azji i 11. miejsce na świecie. Tuż po wojnie koreańskiej był to jeden z najbiedniejszych krajów świata, a w ciągu ostatnich 50 lat wyrośli na jedną z najprężniej działających gospodarek. Jak dla mnie - jest to godne podziwu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz