środa, 24 sierpnia 2016

"Chiński turysta"

Wracając zdaję sobie nagle sprawę, że zaczynam się przyzwyczajać.

Hong Kong, dzień czwarty.

Wyspa Lantau była jednym z tych miejsc, które najbardziej chciałam zobaczyć. W drogę wyruszyłam rano i odrazu poczułam co się święci. Żar lał się z nieba, powietrze stało, a przede mną był długi dzień. Jadąc kolejką w kierunku Ngong Ping, zachwycałam się jak małe dziecko. Między Azjatami to ja byłam tym "Chińskim turystą" który strzela zdjęcia bez opamiętania.

Pomnik Wielkiego Buddy jest rozbrajający! 268 stopni na szczyt nikogo nie odstrasza, widok z podnóży Wielkiego Buddy rekompensuję tą wspinaczkę w 100%.

W drodze powrotnej zatrzymuję się w wiosce rybackiej Tai O, gdzie czas jakby się zatrzymał. Garść turystów to nadzieja dla mieszkańców. Przed każdym wejściem do domu mały sklepik lub knajpka, zapach ryb unosi się w powietrzu.



























2 komentarze:

  1. WOW, WOW i WOW
    wielkie wyrazy podziwu za zdecydowanie się na taką życiową przygodę !
    Widzę, że będę miała co czytać do poduszki w tym semestrze. Powodzenia tam , przywieź masę pięknych wspomnień ze sobą :)
    pozdrawiam
    Aleksandra Białczak

    OdpowiedzUsuń