niedziela, 28 sierpnia 2016

Czemu nie?

Taipei, dzień trzeci.

Jak to się dzieje, że zupełnie obce miejsce może stać się Tobie tak bliskie? Ludzie, klimat, jedzenie... Sama nie wiem, co tak bardzo chwyciło mnie za serce. Zwyczajnie nie mogę znieść faktu, że ostatni wieczór na Tajwanie dobiegł końca.

Gdy pytałam tubylców, czy mieszkających tu Amerykanów lub Europejczyków, za co kochają to miejscu, każdy z nich używał słowa "convenient", dogodny. I z tym muszę się całkowicie zgodzić. Miasto ma odpowiednią wielkość, dobrze skomunikowane metro, w niedużej odległości możemy znaleść piękną przyrodę, plażę, ale najczęściej myślą o jedzeniu.
Na pytanie "co było dla was dziwne w Europie?" odpowiadają "fakt, że musiałem gotować". Tutaj na każdym rogu znajdziemy pyszne i TANIE azjatyckie specjały, każdy sklep daje możliwość podgrzania mrożonych potraw czy podania wrzątku. Zanim tu przyjechałam nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby poprosić w "żabce" o podgrzanie mrożonki, ale właściwie czemu nie... Tutejsze "convenience store", czyli nasze żabki, małpki itd. to prawdziwe udogodnienie w codziennym życiu.

Just love it here.





The mango shaved ice, MIŁOŚĆ!








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz